niedziela, 8 września 2013

8.09.2013

Haj...jak to mawia Milano :) najpierw słów kilka o dzieciach ...
Milanowi buzia się nie zamyka !!! non stop coś mówi ... jak już mu brak słów to powtarza w kółko jakąś sylabę i tak aż do znudzenia ... a potem wymyśla nowy zlepek liter i znów do bólu, aż mi uszy puchną :) Ciągle słyszę: mamo chodź, chodź mamo, cio cio bajbi, dom mój cacy, tata dom. Miłość do domu jest ogromna. Milan tak sobie upodobał te nasze gniazdko, że mam problem z wyciągnięciem Go z domu. Gdy się gdzieś zbieramy Mimi wysyła mnie oraz bejbi a Mimi domu sam, mama bajbi wi (drzwi) baj love Mimi domu. Na szczęście mam jeszcze jakieś asy w rękawie...chociaż ostatnio było mi Go ciężko zmotywować do wyjścia do cyrku. Udało się. W cyrku mu się podobało. Najbardziej konie oraz pieski. Najmniej klaun, którego wyganiał przez cały występ do domu :) Przypadek ??? Nie :( Milan jest... no tak jakby niegościnny. Krzywe spojrzenie, złe słowo wypowiedziane w złej minucie, zły ruch ... oraz każda inna bzdura...wywołuje u Milana oburzenie i od razu rozpoczyna eksmisje...wygania z naszego domu ... krzyczy DOMU i pokazuje drzwi, do tego musowo foch, wyprawa do swojego pokoju i zamaszyste zamknięcie drzwi. Mały buntownik nam rośnie. Ponad to gdy jest ok, rozbawia mnie do łez swym sposobem bycia oraz mimiką. Ze skrajności w skrajność... oto nasz Milanek. A jutro Jego pierwszy dzień w przedszkolu !!!
Marcelek pokazuje nam póki co tylko swą pogodną stronę :) Gdy nie śpi oraz nie jest głodny, śmieje się, gaworzy oraz obserwuje świat.
Dom nasz...zakwitł :D Elegancki storczyk w oknie trochę gryzie się z naszym wiejskim klimatem "domku na prerii" w dodatku w otoczeniu wrzosów, ale widziałam ten panel raz w życiu i od tamtej pory tylko go widziałam w tym oknie. Szukałam dniami i nocami aż cel namierzyłam :) Wrzosy w mej wizji też od zawsze uwzględniałam. I tak się super złożyło, że dostałam je w prezencie :D Akurat wtedy, gdy sama rozpoczęłam poszukiwania. Prezent wyjątkowo trafiony.